Marzenia i co dalej?

Przechodząc jakiś czas temu koło hotelu Novotel zobaczyłam plakat: STRACH ZŻERAĆ DUSZĘ. Pomyślałam: a gdyby tak usunąć to „ć”? Wyjdzie nam wtedy: STRACH ZŻERA DUSZĘ. I zastanowiłam się jak to stwierdzenie ma się do naszego życia, a w szczególności do naszych marzeń. Myślami wróciłam do dzieciństwa. Pamiętam jak marzyłam o tym, aby zostać tancerką. Gdy podrosłam chciałam tak jak Jacques-Yves Cousteau badać morza i oceany jako biolog morski. Jednak żadne z tych marzeń nie zostało zrealizowane. Duży wpływ na nie miało obrabianie moich marzeń przez rodzinę. Tak! Rodzinę. Nikt inny tak skutecznie nie wybił mi z głowy studiów w Akademii Morskiej w Gdańsku tak jak moja mama, która znalazła miliony trudności w tym, abym studiowała w mieście Neptuna.        A ja? Cóż. Wstyd się przyznać. Przyznałam jej rację i zrezygnowałam z marzeń. Poszłam za głosem strachu, a nie serca. Za jej namową skończyłam ekonomię, cholera wie po co?!, która ni w ząb mnie nie interesowała. Jednak, aby nie zawieść pokładanych we mnie oczekiwań zakuwałam po nocach (w ciągu dnia pracowałam) i miałam 5 na dyplomie. Czy się cieszyłam?? Trochę tak, choć bardziej poczułam ulgę, że mam to już za sobą i nie muszę wstawać w weekendy na zajęcia. Jednak po pięciu latach orki zgubiłam coś niezwykle wartościowego: samą Siebie. Bo jakże inaczej określić rezygnację z tak ważnych planów jakimi są studia. Przyzwyczaiłam się do wykonywania poleceń, realizacji cudzych marzeń.

Tylko jak mogłam odnaleźć Siebie i swoje marzenia?

Okazało się, że przez kolejne 15 lat nie mogłam. Aż do pewnego listopadowego sobotniego poranka, gdy pierwszy raz poszłam na studia podyplomowe z coachingu i zaczęłam na nowo poznawać Siebie, swoje mocne strony, potrzeby, aż w końcu marzenia. To wtedy po raz pierwszy od dawna uzmysłowiłam Sobie, iż moim marzeniem jest aktywna praca z ludźmi i dla ludzi. Dlaczego aktywna? Bo jestem cholerykiem i uwielbiam rozwijać się poprzez działanie. I tak zamiast doradcy zawodowego (tak jak planowałam) zostałam coachem. To dzięki takim narzędziom jak wspomniana w poprzednim wpisie Mapa Marzeń rozpoczęłam moją podróż w stronę realizacji najbardziej skrywanego marzenia: idealnej pracy.

Dziś pisząc pokrótce moją historię chcę zaprosić Ciebie do wykreowania swojej własnej. Nie będzie to od razu zbudowanie Krakowa, lecz jedno ćwiczenie. Mianowicie chciałabym, abyś wygodnie usiadła, spokojnie oddychała, zamknęła oczy i wyobraziła Sobie swój idealny dzień w życiu.

Nie martw się o ograniczenia, finanse, czas. Po prostu poczuj się jak dziecko i wejdź do swojej krainy fantazji. I marz. Pozwól swoim myślom płynąć swobodnie i z ciekawością dziecka patrz dokąd Cię one zaprowadzą. Jeśli masz ochotę spisz swoje marzenia na kartce. Zobacz oczami dziecka co robisz tego dnia, z kim się spotykasz, gdzie jesteś, jakie umiejętności wykorzystujesz, jakie pojawiają się w Tobie emocje. Nie ograniczaj się. Po prostu pozwól sobie na płynięcie łódką po morzu myśli.

Czy jest to łatwe ćwiczenie? To zależy od osoby. Pamiętam pierwszy raz, gdy próbowałam je zrobić na swojej sesji coachingowej. Nie byłam w stanie. Czułam swoistą pustkę, brak wolności i mnóstwo ograniczeń. Potrzebowałam czasu oraz czystej kartki by móc uwolnić moją energię i przelać ją na papier.

Czego mogę Ci życzyć? Aby Twoje marzenia motywowały Cię do zmiany, do czynienia swojego życia lepszym i utwierdzania w przekonaniu, że jesteś na dobrej drodze do ich realizacji. A co jeśli twój idealny dzień jest daleki oraz realnego? Może wtedy warto się przyjrzeć temu głębiej, zobaczyć co posiadam, a co może jest kompletnie w moim życiu nie wykorzystane i zacząć krok po kroczku wprowadzać zmiany, tak aby ten realny świat był jak najbliższy temu wymarzonemu. Za co trzymam mocno kciuki.

Dodaj komentarz

CAPTCHA
To pytanie służy do sprawdzenia, czy jesteś człowiekiem, czy też nie, aby zapobiec automatycznemu wysyłaniu spamu
4 + 15 =
Rozwiąż ten prosty przykład matematyczny i wprowadź wynik. Na przykład. dla 1 + 3, wprowadź 4.