As - dziecko z innym systemem operacyjnym mózgu | Architekt Mocy

As - dziecko z innym systemem operacyjnym mózgu

Co zrobić, gdy standardowe metody pracy z dzieckiem nie działają? Gdy słyszysz, że dziecko jest aspołeczne, niegrzeczne i w ogóle to nie rozumie co się do niego mówi. Gdy przerwy w szkole są dla niego koszmarem z powodu hałasu i docierających do niego bodźców i zamiast radości z chodzenia do szkoły Twoje dziecko odczuwa wiecznie złość, którą wyładowuje na rodzicach. Gdy odrabianie lekcji przypomina koszmar z Krainy Wiązów i w duchu modlisz się, żeby już dobrnąć do końca. Gdzie szukać wsparcia i jak zebrać w całość te przeróżne symptomy, o których poniżej.

Posiadanie tak wyjątkowego dziecka jakim jest As wiąże się dla rodzica z dodatkowym wysiłkiem. Nasze dzieci inaczej niż rówieśnicy reagują na otoczenie, bodźce i komunikaty. Oto kilka wskazówek na które powinno się zwrócić uwagę, jeśli podejrzewamy Zespół Aspergera. Zaznaczę w tym miejscu, iż piszę tu o swoich osobistych doświadczeniach. Każdy z Asów jest inny i w innym stopniu może posiadać trudności we wskazanych poniżej obszarach.

1. Relacje społeczne, a raczej nieumiejętne ich budowanie

Odkąd pamiętam Kinga nigdy nie była szczęśliwa wśród swoich rówieśników za to wręcz fantastycznie czuła się w towarzystwie dorosłych. Jej bezpośredniość wprawiała moją rodzinę najczęściej w rozbawienie, cieszyli się, że taka rezolutna jest i potrafi używać poważnych słów. Zupełnie inaczej było w gronie dzieci. Ostatnio moja córa powiedziała mi, że okres przedszkola i szkoły podstawowej to był prawdziwy koszmar. Nikt jej nie rozumiał, każdy się z niej śmiał, gdy skierowane w jej stronę "żarty" powodowały jej płacz. Jeden taki szkolny incydent potrafił popsuć je nastrój na całą resztę dnia. Cały czas uczy się nie patrzeć na swoje doznania zero-jedynkowo, wszystko, albo nic, czarne albo białe. Gdyby mieć stoper i sprawdzać jak szybko wracała do domu, do swojego bezpiecznego azylu, pewnie miałaby złoty medal. Szczerze szkoły nienawidziła. Nie rozumiała zmienności reguł społecznych. Przecież czemu zasada: nie ściągamy na sprawdzianach, która obowiązywała w klasie pierwszej, miała nie obowiązywać w klasie szóstej?

2. Wrażliwość na dźwięki

Na początku nic nie zapowiadało, że Kinga będzie tak wrażliwa na różne odgłosy. Ta nadwrażliwość zaczęła przejawiać się gdy miała kilka lat. Pamiętam moment kiedy szłyśmy ulicą i przechodząc koło samochodu ten uruchomił silnik. Moja córka odebrała to jak wybuch bomby. Wpadła w panikę, tak się przestraszyła tego nagłego dźwięku. Po tym wydarzeniu poszłam z nią na badanie słuchu, które potwierdziło, iż w lewym uchu ma dużą nadwrażliwość. Po dziś dzień córa nie lubi głośnej muzyki i nie zapowiada się na to, że będzie uwielbiała chodzić na koncerty rockowe. Źle się czuje na wszelkich uroczystościach zbiorowych, gdzie jest hałas. Kiedy dowiedziała się, że w czerwcu będzie Bal Gimnazjalisty to zapytała się czy musi na niego pójść ;-)

3. Wrażliwość na dotyk

Ten temat jest u nas od niedawna, czyli od czasu kiedy z powodu dojrzewania córka zaczęła nosić najbardziej kobiecą część garderoby, czyli stanik. I tu zaczęły się schody. Trzeba było długich poszukiwań, porady doświadczonej braffiterki, żeby dobrać jej tę część garderoby zrobionej z takiego materiału, który nie powodował u niej manii poprawiania, czy nawet ściągania go w towarzystwie osób trzecich.  Tak więc u nas temat ten został dość szybko ogarnięty, niemniej jednak wiem, że inne Asy najchętniej chodziłyby w samej bieliźnie, gdyż ubranie ich po prostu gryzie.

4. Jedzenie

To temat rzeka. Niestety kubki smakowe są w tym przypadku ograniczone, a nerwy rodzica wystawione na niezły trening. Trzeba mocno się postarać, aby As spróbował czegoś nowego. Czasami wyjdzie mi mega pyszne jedzenie. I co z tego? Kiedy wyglądem nie przypomina tego "zwykłego" i w związku z tym córka oświadcza, iż tego jeść nie będzie. Jest jednak i na to rada. Trzeba Asa zaprosić do kuchni i obdarować go choćby niewielką rolą w przygotowaniu nowego obiadu. Moja Aska lubi gdy ma pokroić warzywa i gdy pytam ją o opinię dotyczącą smaku sosu - doprawić, czy zostawiamy tak jak jest. To, że As ma wpływ na to jak będzie smakowało danie ma magiczną moc i pomoże odczarować niejedną jedzeniową blokadę. 

5. Zainteresowania

U mnie w skrócie można napisać: Dinozaury, konie i gry komputerowe. To w zasadzie pokrywa w 99,99% potrzeby poznawcze mojej Aski. Nie dziwię się, gdy słyszę od innych rodziców, że jego dziecko jest ekspertem od kolejnictwa, czy samolotów. Moja Aska może zrobić ci 30 minutowy wykład o tym jak karmić i opiekować się koniem, albo które dinozaury były mięso lub roślinożerne. Zaskakuje takimi informacjami jak: a mamo czy ty wiesz, że maliną moroszką żywią się renifery?? Potrafi wystrzelić takimi wiadomościami ot tak, bez powodu, co świadczy o tym jak niesamowity jest jej mózg.

6. Odrabianie lekcji

To ta część dnia, gdy możesz się przekonać czy masz nerwy ze stali. Ponieważ As lub Aska mają mały obszar zainteresowań nie widzą potrzeby, aby wkuwać rzeczy, które według nich są całkowicie nie przydatne do życia. I mówiąc bez ogródek mogą mieć w d**e odrabianie lekcji. Tak się dzieje w moim przypadku. I tu wkraczasz ty ze swoją chęcią przekazania tego kaganka oświaty. I zonk, bo twoje dziecko nie jest specjalnie tym kagankiem zainteresowane. Co zrobić? Pogadać ze swoim dzieckiem i pokazać mu co dzięki tej wiedzy może zyskać. U mnie bardzo sprawdzają się cele, ale warunek - muszą być one dla Asa/ Aski atrakcyjne. W tym roku mamy egzamin gimnazjalisty i moja panna marzy, aby po gimnazjum dostać się do super technikum weterynaryjnego. Więc w tym roku oceny poprawiły nam się o jakieś 30%. Jedyna trudność jest nadal w tym, aby wyćwiczyć systematyczność w nauce. A wierzcie mi Asy nie są czują takiej potrzeby. Ponieważ mają wyjątkowe mózgi są w stanie w ciągu tygodnia ogarnąć wiedzę, która normalnej jednostce zajęłaby 3 miesiące! 

7. Sport

Jeśli liczysz na to, że twoje dziecko będzie sportowcem to mam dla Ciebie złą wiadomość. Asy i Aski nie są w sporcie specjalnie uzdolnieni. Raczej należą do tych dzieci, które są niezdarne i nauka podstawowych rzeczy, takich jak łapanie piłki wymaga od nich dużego wysiłku. Dość szybko się frustrują i zniechęcają, więc nauka takich rzeczy jak jazda na rowerze czy pływanie wymaga od rodzica większego zaangażowania. Nagrodą jest za to uśmiech na twarzy naszej pociechy gdy w końcu wyciągniesz ją na interesującą wycieczkę rowerową.

Powyższe informacje to tylko wierzchołek góry lodowej. Tak naprawdę każde z dzieciaczków jest inne i każdy rodzic znajduje na nie magiczne rozwiązania, aby pomóc im w jak najlepszym przygotowaniu dziecka do dorosłego życia. Warto sprawdzać przeróżne rozwiązania i nie ograniczać się do standardowych działań stosowanych przez innych rodziców. Czasem wystarczy jedno "magiczne" słowo, które pobudzi nasze dziecko do działania i do odkrywania przez nie świata. Trzymam kciuki za wasze pociechy i Was, którzy towarzyszą im w przygodzie zwanej "Życiem".

 

Dodaj komentarz

Czysty tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy web oraz email zostaną automatycznie skonwertowane w odnośniki